Joanna Szałkowska - Tugende Zamów teraz, nie płać przez 14 dniWyprawy na zamówienie to wyprawy szyte na miarę, organizowane w dowolnym terminie, z anglojęzycznym pilotem (z możliwością polskojęzycznej opieki na życzenie). Mogą być realizowane dla dowolnej wielkości grupy.Wyprawy grupowe to zorganizowane wyjazdy z polskojęzycznym pilotem, z określonym terminem i wielkością grupy. Wyprawy Klubu Tugende są przeznaczone wyłącznie dla jego uczestników. Przeczytaj więcej na stronie "Klub Tugende".Przeglądaj wszystkie dostępne wyprawy, podzielone na różne kategorie, aby znaleźć idealną przygodę dla siebie. Możesz wybierać spośród wypraw grupowych, wypraw na zamówienie oraz wypraw przeznaczonych dla członków Klubu Tugende. Każda kategoria oferuje unikalne doświadczenia, starannie zaplanowane, aby zapewnić niezapomniane wrażenia i bezpieczeństwo. Dowiedz się więcej o każdej kategorii, aby znaleźć wyprawę najlepiej odpowiadającą Twoim potrzebom i zainteresowaniom.Możesz wybrać kilka opcji, aby dostosować wyprawę do swoich preferencji. Dostępne poziomy komfortu obejmują różne standardy zakwaterowania, wyżywienia i transportu, co pozwala znaleźć odpowiednią opcję dla każdego uczestnika.Wybierz rodzaj wyprawy, który najbardziej Ci odpowiada. Możesz wybrać kilka opcji, aby dostosować wyprawę do swoich zainteresowań i preferencji. Każdy rodzaj wyprawy różni się stylem i tempem, co pozwala wybrać odpowiednią wyprawę, w pełni dostosowaną do Twoich preferencji i zainteresowań. Możesz wybrać kilka opcji, aby dostosować wyprawę do swoich umiejętności i kondycji. Dostępne poziomy trudności obejmują łatwe, średnie, wymagające i ekstremalne wyprawy, co pozwala znaleźć odpowiednią przygodę dla każdego uczestnika. Wybierz kierunek wyprawy, który najbardziej Ci odpowiada. Możesz wybrać kilka opcji, aby dostosować wyprawę do swoich zainteresowań i preferencji. Dostępne kierunki są podzielone na kontynenty i kraje, co pozwala znaleźć idealne miejsce dla każdego uczestnika. Możliwość wielokrotnego wyboru pozwala wybrać odpowiednią wyprawę, w pełni dostosowaną do Twoich preferencji i zainteresowań. Wybierz typ wyprawy, która najbardziej Ci odpowiada. Możesz wybrać kilka opcji, które będą głównymi aktywnościami w programie wyprawy lub będą stanowić jej motyw przewodni. Dostępne typy to m.in. wyprawy rowerowe, kajakowe, górskie czy rodzinne. Wybierz termin wyprawy, który najbardziej Ci odpowiada. Możesz wybrać kilka opcji, aby dostosować wyprawę do swojego harmonogramu. Dostępne terminy obejmują różne pory roku i długości trwania wypraw, co pozwala znaleźć idealny czas na Twoją przygodę. Każdy termin jest starannie zaplanowany, aby zapewnić najlepsze warunki pogodowe i niezapomniane wrażenia.
DOŁĄCZ DO NAS:

Joanna Szałkowska

Założycielka Tugende

Podróże od lat są moim sposobem na poznawanie świata, ale również siebie. Zawsze ciągnęło mnie poza utarte trasy, do miejsc, w których trzeba trochę bardziej się postarać, ubrudzić buty, czasem zmienić plany, a często po prostu zaufać ludziom spotkanym po drodze.

Zanim zaczęłam tworzyć wyprawy dla innych, przez wiele lat zajmowałam się biznesem, technologią i produkcją gier. Wychowałam się w rodzinie przedsiębiorców i od dziecka obserwowałam, jak prowadzi się firmę, podejmuje decyzje i bierze odpowiedzialność za ludzi. Pomagałam w biznesie mojej mamy, więc przedsiębiorczość rzeczywiście wyssałam z mlekiem matki. Razem z przekonaniem, że gdy pojawia się problem, trzeba znaleźć rozwiązanie, a za każdą umową, wiadomością i rezerwacją stoi konkretny człowiek.

Z wykształcenia jestem inżynierką informatyki ze specjalizacją w grafice i DTP. Ukończyłam również e-biznes w Szkole Głównej Handlowej oraz UX Design na Uniwersytecie SWPS. Przez 13 lat pracowałam w gamedevie: przez osiem lat rozwijałam własny biznes na rynku międzynarodowym, a później jako producentka prowadziłam zespoły i projekty, z których kilka zostało nagrodzonych.

Branża gier nauczyła mnie organizowania rzeczy skomplikowanych, pracy pod presją i pilnowania setek szczegółów, których odbiorca często nawet nie zauważa, dopóki wszystko działa. Dziś korzystam z tego doświadczenia przy tworzeniu wypraw. Dobry program, podobnie jak dobrze zaprojektowana gra, powinien prowadzić człowieka przez kolejne doświadczenia płynnie, bez chaosu i przypadkowych decyzji.

Praca w branży technologicznej dawała mi również możliwość podróżowania na długo przed tym, zanim praca zdalna stała się powszechna. Realizowałam projekty z różnych części świata, czasem z dużego miasta, czasem z małej miejscowości, a czasem z miejsca, w którym znalezienie stabilnego internetu było pierwszym zadaniem dnia.

Nie przyjeżdżałam na weekend. Zostawałam na tygodnie, a czasami miesiące. Dzięki temu miałam szansę zobaczyć coś więcej niż atrakcje oznaczone na mapie. Poznawałam codzienny rytm miejsca, zaprzyjaźniałam się z ludźmi, słuchałam historii przy stole, w samochodzie, w małej restauracji albo podczas wielogodzinnej drogi, kiedy człowiek zaczyna mówić o rzeczach, których nie opowiada podczas oficjalnego zwiedzania.

Najbardziej ciągnęło mnie tam, gdzie natura wciąż miała przewagę. Do lasów tropikalnych, mokradeł, gór, pustkowi i miejsc oddalonych od najpopularniejszych tras.

Kiedy ktoś pyta mnie o najpiękniejsze wspomnienie z podróży, nigdy nie potrafię wybrać jednego.

Pantanal w Brazylii pozostaje jednak moim absolutnym „top of the top”. Pamiętam ary i tukany przelatujące nad głową, kapibary odpoczywające obok kajmanów i ten niezwykły porządek, w którym wszystko funkcjonowało zgodnie z własnym rytmem. Bez wybiegów, pokazów i karmienia na komendę. Płakałam ze szczęścia, bo nagle znalazłam się w środku filmu przyrodniczego, tylko że tym razem nie było ekranu.

Był też trzydniowy survival przez kolumbijską Amazonię. Nie wiem, czy chciałabym go powtórzyć, ale wiem, że kiedyś będę o nim opowiadać wnukom. Kto słyszał nocą ryk wyjca rudego, ten rozumie, dlaczego w ciemnym lesie, nocując w namiocie zawieszonym między drzewami, trudno uwierzyć, że ten dźwięk to nie ryk jaguara, a małpy siedzącej gdzieś wysoko w koronach drzew. To była długa noc. Bardzo długa.

Na Sri Lance weszłam nocą na Sri Pada. Około 5500 stromych schodów, pielgrzymi w każdym wieku, dzwony, światła i nogi, które w pewnym momencie zdecydowanie przestały podzielać mój entuzjazm. Weszłam jednak na szczyt. Do dziś pamiętam tę satysfakcję i prostą myśl: dałam radę.

Podczas wyprawy z namiotami przez Republikę Południowej Afryki, Mozambik, Zimbabwe i Botswanę spędziłam trzy dni w delcie Okawango. W takich miejscach bardzo szybko przypominamy sobie, że człowiek nie zarządza światem. Jest tylko gościem, który powinien patrzeć, słuchać i nie przeszkadzać.

Po drodze spotkałam setki ludzi. Jedni zapraszali mnie do swoich domów, inni opowiadali o wojnach, rodzinach, pracy, migracjach i marzeniach. Spotykałam ludzi dobrych, serdecznych, zabawnych, ale również takich, którzy nauczyli mnie ostrożności. Dokarmiałam psy i koty, dzieliłam się jedzeniem i nieraz wracałam do domu o kilka kilogramów lżejsza, bo kompletnie nie potrafię przejść obojętnie obok głodnego zwierzęcia.

To właśnie podczas tych podróży zrozumiałam, jak chciałabym pokazywać świat innym.

Kilkanaście dni w obcym kraju to mało. Można w tym czasie zobaczyć najważniejsze miejsca, zrobić zdjęcia i poznać podstawowe daty. Można jednak również spotkać ludzi, którzy pomogą zrozumieć kraj głębiej, pokażą jego codzienność, poczucie humoru, napięcia, zwyczaje i historie ukryte za znanymi widokami.

Dlatego w Tugende nie powierzamy grup przypadkowym osobom. Szukamy pilotów, którzy naprawdę znają region, potrafią opowiadać i wiedzą, jak w krótkim czasie pokazać kraj możliwie najpełniej.

Po Meksyku grupy prowadzi Monika, która mieszka tam od 30 lat. Zna nie tylko historię, kuchnię i tradycje, ale też codzienny Meksyk, jego zmiany, ludzi i miejsca, o których nie przeczytamy w pierwszym lepszym przewodniku.

Kolumbię pokazuje Adrian. Przyjechał, zakochał się w tym kraju i został w nim na dobre. Dzięki niemu Kolumbia nie jest zbiorem punktów na trasie, lecz miejscem pełnym konkretnych ludzi, opowieści i zależności.

W Peru i Boliwii podróżujemy z Szymonem i Agnieszką, mieszkańcami Peru i wspinaczami wysokogórskimi. Andy są dla nich przestrzenią życia, a nie jedynie miejscem pracy. Wiedzą, jak zachowuje się organizm na wysokości, jak zmieniają się warunki w górach i jak opowiadać o regionie z perspektywy kogoś, kto zna go od środka.

Właśnie tego sama zawsze szukałam podczas podróży: osoby, która pokaże mi kraj szerzej, zaprowadzi do ludzi, opowie o tym, co wydarzyło się poza oficjalną historią, i zwróci uwagę na rzeczy, które łatwo przeoczyć.

Z tego samego powodu podróżujemy w małych grupach. W niewielkim gronie łatwiej rozmawiać, zadawać pytania, zatrzymać się dłużej tam, gdzie dzieje się coś interesującego, i zmienić plan, gdy pojawia się szansa na doświadczenie, którego nie dało się wcześniej wpisać do programu. Małe grupy zostawiają też mniejszy ślad, co ma ogromne znaczenie w miejscach szczególnie cennych przyrodniczo.

Zwierzęta i ich naturalne środowisko zawsze zajmowały w moich podróżach szczególne miejsce. Dlatego unikamy atrakcji opartych na tresurze, dotykaniu dzikich zwierząt i ustawianiu ich do zdjęć. Wolę godzinę czekać na pojawienie się zwierzęcia w naturze niż zobaczyć je na smyczy przez pięć minut. Czasem wracamy bez idealnego zdjęcia, ale z poczuciem, że zachowaliśmy się wobec przyrody właściwie.

Tugende łączy wszystko, czym zajmowałam się przez lata: przedsiębiorczość, projektowanie doświadczeń, zarządzanie skomplikowanymi projektami i ciekawość świata.

Chcę, aby nasi klienci po kilkunastu dniach wracali z poczuciem, że naprawdę poznali fragment odwiedzanego kraju. Żeby pamiętali nie tylko widok ze szczytu czy fasadę świątyni, ale także rozmowę przy stole, historię usłyszaną po drodze, zapach porannego targu i moment, którego nie dało się wcześniej zaplanować.

Moje najważniejsze podróże zostały ze mną na długo po powrocie. Zmieniały sposób myślenia, uczyły pokory, odwagi i poznawania siebie w nowych sytuacjach. Właśnie takie wyprawy chcę tworzyć w Tugende — takie, po których walizkę rozpakowuje się szybko, ale myślami wraca się do nich jeszcze przez wiele lat.

Jak to napisała o nas gazeta Wyborcza „Otworzyły biuro podróży etycznych – Turystyka przeciekowa je mierzi” – i rzeczywiście trafili w samo sedno.