Podróże od lat są dla mnie sposobem na przełamywanie granic — tych geograficznych, ale też własnych. Zawsze lubiłam chodzić własnymi ścieżkami, sprawdzać świat samodzielnie i doświadczać go bez gotowych scenariuszy. Zanim praca zdalna stała się stylem życia, ja już od dawna łączyłam zawodowe projekty z podróżowaniem, udowadniając sobie, że można żyć i pracować inaczej: bardziej elastycznie, odważnie i w zgodzie ze sobą.
Wychowałam się w rodzinie, w której przedsiębiorczość była codziennością. Od dziecka obserwowałam, jak prowadzi się firmę, jak rozmawia z ludźmi, jak podejmuje decyzje i bierze odpowiedzialność za coś, co tworzy się od podstaw. Pomagałam w biznesie mojej mamy, chłonąc tę atmosferę naturalnie, bez wielkich deklaracji. Można powiedzieć, że biznes rzeczywiście wyssałam z mlekiem matki — nie jako pusty slogan, ale jako sposób myślenia: szukania rozwiązań, działania mimo trudności i traktowania klienta z uważnością.
Z wykształcenia jestem inżynierką informatyki ze specjalizacją w grafice i DTP. Później ukończyłam studia magisterskie z e-biznesu w Szkole Głównej Handlowej oraz UX Design na Uniwersytecie SWPS. Te różne ścieżki — technologia, projektowanie, biznes i doświadczenie użytkownika — nauczyły mnie patrzeć na projekty szeroko: od strategii i procesów, po emocje człowieka, który na końcu z nich korzysta.
Przez 13 lat pracowałam jako producentka w branży gier. Był to świat wymagający, dynamiczny i pełen wyzwań — nauczył mnie organizacji, zarządzania zespołami, pracy pod presją i doprowadzania skomplikowanych projektów do końca. W gamedevie każdy szczegół ma znaczenie, a dobre doświadczenie odbiorcy nigdy nie jest przypadkiem. Dziś tę samą uważność przenoszę do świata podróży.
Z czasem coraz mocniej czułam jednak, że chcę połączyć kompetencje zawodowe z czymś głębszym — z własnym doświadczeniem podróżowania i potrzebą pokazywania świata tak, jak sama go widzę. Bez pośpiechu, bez schematów, bez powielania błędów, które zdarzało mi się obserwować podczas własnych wyjazdów i w opowieściach znajomych. Chciałam współtworzyć biuro podróży skupione naprawdę na człowieku: na jego komforcie, poczuciu bezpieczeństwa, emocjach i wspomnieniach, z którymi wraca do domu.
Tak powstało Tugende — z przekonania, że podróż może być dobrze zaprojektowana, mądra i piękna jednocześnie. Że można organizować wyprawy z dbałością o logistykę, ale bez odbierania im autentyczności. Że za każdym programem powinna stać nie tylko lista atrakcji, lecz także odpowiedzialność, doświadczenie i zrozumienie tego, czego naprawdę szuka osoba wyruszająca w drogę.
W moich własnych podróżach zawsze szczególne miejsce zajmowały zwierzęta i ich naturalne środowisko. Fascynuje mnie obserwowanie przyrody takiej, jaka jest — dzikiej, niezależnej, niewyreżyserowanej. Dlatego w Tugende zwracamy dużą uwagę na to, by unikać miejsc, w których zwierzęta są wykorzystywane, tresowane dla rozrywki lub traktowane jak atrakcja turystyczna. Wierzę, że spotkanie z naturą ma sens tylko wtedy, gdy odbywa się z szacunkiem.
Tugende jest dla mnie połączeniem wielu lat pracy, podróży i osobistych przekonań. To przestrzeń, w której mogę wykorzystać doświadczenie producentki, projektantki procesów i osoby, która naprawdę kocha świat. Chcę, aby nasi klienci wracali z wypraw nie tylko z pięknymi zdjęciami, ale z poczuciem, że przeżyli coś ważnego — coś, co poruszyło ich głębiej, niż się spodziewali. Bo właśnie takie podróże pamięta się najdłużej.